Wrześniowo

Codzienność | 27.09.2010 :: 03:50 Komentuj (5)

Jest godzina 3:30, a ja leżąc przytulona do chusteczek, ciskam gromy w nowego pracownika w mojej firmie. Potencjalnie jest on niewinny, ponieważ nie jesteśmy w stanie zbytnio panować nad wirusami jakie nas łapią. Jednak jakby spojrzeć na to z innego punktu widzenia, to okazuje się, że on ponosi całkowitą odpowiedzialność za moją niedyspozycję.

Ja, kiedy jestem chora, staram się trzymać od ludzi z daleka. Czy to zwykły dzień wolny w pracy czy ukochana L4 - wszystko dozwolone. Uważam, że kiedy ktoś prątkuje kilka dni to nie powinien pchać się do biura, gdzie siedzą również inne osoby! Taka sama zasada powinna panować w szkołach.
Podoba mi się wypracowany system w Anglii - chory dzieciak wysyłany jest do domu.

Nie wiem co zrobię jutro. Wiem natomiast, że w tym momencie nienawidzę swojego życia. Jest mi źle, mam gorączkę, okropny katar. Przedstawiam obraz nędzy i rozpaczy MIMO, ŻE BRAŁAM RUTINOSCORBIN!
Bolą mnie mięśnie i właśnie obsmarkałam sobie jaśka. Rzesz kur...
Boli mnie głowa i nie mogę znaleźć sobie odpowiedniej pozycji do leżenia. I tu Wam powiem, że dzisiaj przekonałam się, iż leżeć to my możemy na sto różnych sposobów! Taka senno-sutra. ;) Opatentuję i wydam książkę.


Co poza tym?
Informatyka jest mi po prostu przypisana i los nie przewiduje zmiany biegu wydarzeń. Sobie mogę próbować, ale i tak wracam zawsze do punktu wyjścia. Chciałam zmienić kierunek, nie udało się. Nie ma problemu.. I tak dotarło do mnie już jakiś czas temu, że nie mam zbytnio wpływu na swoje życie. Cholerne przeznaczenie, co ?

Sierpień

Codzienność | 26.08.2010 :: 19:59 Komentuj (3)

Czy moim przyzwyczajeniem będzie aktualizowanie bloga raz w miesiącu? Pomysł niegłupi.

Właśnie kończy się dwutygodniowa wizyta mojej siostry w Polsce. Bardzo intensywne 2 tygodnie za mną. Chociaż może i więcej jeżeli doliczyć "okres przygotowawczy" jaki zafundowałyśmy sobie z mamą. Naprawdę spędziłam fajnie czas i z jednej strony bardzo żałuję, że to już koniec, ale z drugiej... potrzebuję oddechu.

Jestem osobą, która lubi ludzi.. do czasu. Miewam momenty kiedy potrzebuję się wyciszyć, naskrobać na przykład jakąś notkę na blogu, nie widzieć niczyjej twarzy. W momencie, kiedy w domu jest więcej osób, takich chwil po prostu nie ma. Z jednej strony siostra chce porozmawiać, z drugiej Mała chce się pobawić, a gdzieś pomiędzy trzeba wcisnąć wyjazdy, shoppingi i inne zjadacze czasu. Chwile wyciszenia spędzałam... w pracy.
Oczywiście, kiedy w sobotę zostaniemy z mamą same, będzie mi cholernie źle i smutno, ale w końcu docenię panującą w domu ciszę.

Mam świetne zdjęcia. Było trochę atrakcji, bo mama o to zadbała. Był rejs statkiem, był wyjazd do G-ska, były wyjścia i spotkania - no super. Każdy moment dobry dla uchwycenia piękna chwili :) Uzbierało mi się około 500 zdjęć. Powolutku je segreguję i poddaję edycji, jeżeli taka jest potrzebna. W sumie też nie mam na to zbyt wiele czasu, jako że Narka odkryła grę Barbie Stylistka xD Przyznaję, TEŻ W TO ZAGRAŁAM i mi się nawet spodobało!

W sumie ciekawy miesiąc za mną. Przede mną nowe wyzwania, które sobie miesiąc temu zorganizowałam. Czas wakacyjny się skończył i teraz trzeba ruszyć dalej.

Żałuję tylko, że tak mało czasu spędziłam ze swoją przyjaciółką. Chociaż gdyby porównać częstotliwość naszych spotkań w wakacje i przed wakacjami, to wyjdzie na to, że poprawiłyśmy średnią ;) Więc może nie mam na co narzekać?

Odwiedzam

Beauty in Love | Emocjonalnie | Extinct | Femina | Juiz | Kryczus | Martyna | Stream of Thoughts | Wspomnienie |

Archiwum

2011
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień




Powered by Ownlog.com